Uwaga!



Powyższa strona może zawierać treści erotyczne, wulgarne lub obraźliwe, przeznaczone wyłącznie dla osób pełnoletnich.

Czy jesteś osobą pełnoletnią i chcesz świadomie i dobrowolnie zapoznać się z treścią powyższej strony?




    Nie     - wybór tej opcji spowoduje opuszczenie strony.

Tak, ale chcę otrzymywać ostrzeżenia - wybór tej opcji spowoduje przejście do strony i kolejne ostrzeżenia w wypadku podobnych stron.

Tak, ale nie chcę otrzymywać ostrzeżeń - wybór tej opcji spowoduje zapamiętanie Twojej zgody dla innych stron i nie będziesz otrzymywać tego ostrzeżenia.

Stój, bo mamuśka strzela.


Autor: zapachkobiety | Kategorie: wojowniczki  na obczyźnie 
28 czerwca 2023, 20:12

Dzień dobry, jak samopoczucie?

Cześć, samopoczucie dosyć dobre, uśmiech jest na twarzy


Jesteśmy we dwoje, czy Zuzia jest również z nami?

Jesteśmy zupełnie sami ( śmiech… ). Zuzia ponad godzinę temu pojechała do szkoły.

zawsze z rodziną W rodzinie jest prwdziwa siła.


Zanim rozpoczniemy rozmowę, muszę zapytać o malunek na brzuchu, niezniszczalny minionek za kratkami, rozumiem, że to tylko chwilowy malunek na potrzeby foty?

Oczywiście, że tak. Miałyśmy z moja siostrą niezły ubaw kiedy robiła mi ten malunek. Tak bardzo nie mogłam się doczekać rozwiązania. Swoją drogą daleko zaszedłeś w przeglądzie profilu. Ale czekaj, czekaj: mam go na Insta?

Tak, dziękuję za docenienie mojego researchu. Od jak dawna jesteście w Anglii?

Czekaj, niech pomyślę, bo już czasem tracimy rachubę - ile to lat już minęło ( ... ) dziewięć lat minie 7-go października, kiedy mąż nas tutaj ściągnął.

Pierwsze skojarzenie z Cambridge, to renomowany uniwersytet? Zwracałaś w ogóle na to uwagę, przyjeżdżając tutaj?

W ogóle nie.

ćwiczenia 1

Budujemy formę.


Będąc w takim mieście zapewne czuje się akademicki duch?

Oczywiście, mamy wrażenie, że miasto tutaj jest tylko stworzone wyłącznie dla studentów. Tylko pod tym kontem się rozwija. Niestety, naprawdę mało mamy jakiś atrakcji dla dzieci, czy dorosłych takich jak: park trampolin, aquapark itp. Za to mamy ogrom restauracji, kafejek, pubów.


Spoglądając w przyszłość, widzisz swoje córki na takim uniwerku?

Oczywiście! Kiedyś parę osób pytało mnie czemu nie wyprowadzimy się gdzieś dalej od większego miasta. Nawet moja przyjaciółka chciała nas ściągnąć w swoje okolice. Cambridge jednak jest dość drogie. Ale właśnie te uniwerki, są magnesem jako przyszłość dla naszych obu córek. Jeżeli tylko będą chciały studiować na pewno dołożymy starań, aby tak się stało.

Jesteś wspaniałą mamą jeszcze wspanialszej dwójki, przedstawisz nam swoje córy, ile mają lat, co robią w wolnych chwilach?

Dziękuję. Myślę, iż każda mama jest najwspanialszą mamą dla swoich dzieci. Zuzka 12 lat ( w tym roku już 13 ) , Dorcia w kwietniu skończyła 9 lat.
Zuzia w wolnych chwilach uwielbia szydełkować i próbować robić sobie na drutach. Dorcia aktualnie większość reszty dnia po szkole spędza na powietrzu, na placu zabaw z dziećmi z sąsiedztwa. A w wolnych chwilach, także uwielbiają spędzać czas z nami na spacerach, czy przejażdżkach rowerowych.

Czy to dla nich zdecydowaliście się na emigrację?

najukochańsze córkiNajwiększe skarby Ewy i Jarka.


Tak! Zdecydowanie tak. Tutaj życie, jakby to ująć, jest dużo łatwiejsze. Mam wrażenie, że czas płynie wolniej, a ludzie są dla siebie bardziej życzliwi. Nie patrzą na kogoś na wózku jak na jakiegoś kosmitę. Wiesz, mnie mogło w ogóle tutaj nie być z dziewczynkami, gdyby Jarek namówił mnie na przylot na parę dni z Zuzią kiedy Dorcia była w brzuchu aby zobaczyć jak tutaj jest.

Czyli młodsza urodziła się już na Wyspach? Dobrze liczę ( śmiech… ) ?

Nie ( śmiech.. ). Przyleciałyśmy tutaj dopiero kiedy Dorcia skończyła sześć miesięcy.


Na IG tytułujesz się jako: ”mama zuzi na wózku”. To bardzo wymowny login.

Mama Zuzi na wózku tak to brzmiało poprawnie. Tak, to był bardzo wymowny tytuł, od razu wiedziałeś gdzie trafiłeś. Staraliśmy się pokazywać, że można robić naprawdę dużo mając dziecko z niepełnosprawnością. Niepełnosprawność nie tworzy barier, to ludzie je tworzą. Od paru miesięcy profil nazywa się Wanatka wariatka, aczkolwiek u niektórych dalej widać tą starą nazwę.

Jeśli jest to zbyt ciężki temat, to pisz wprost!

Nie, spokojnie - nie mam problemu z tym tematem, czuję, że chcesz o coś zapytać? Może się mylę ale pytaj śmiało ( uśmiech… ).

przemiany 1Metamorfoza 1

To co się stało, że ten wózek jest?

Wózek jest ponieważ Zuzka jest sparaliżowana. Panna Z. urodziła się z rozszczepem kręgosłupa i wodogłowiem. O samej wadzie dowiedzieliśmy się naprawdę bardzo późno! Wada powinna być zauważona w dwunastym tygodniu ciąży, a została dopiero w trzydziestym drugim przez totalny przypadek.

Lekarz zauważył tylko powiększone komory w główce na USG uspokajając nas, że to się jeszcze wchłonie. Zapytałam niezwłocznie: czy to wodogłowie – powiedział, że nie. Następnego dnia miałam umówioną wizytę u innego lekarza. W razie gdyby, ten co robił mi USG, znowu nie mógł nam udzielić informacji o płci dziecka. Tylko dlatego się zarejestrowałam gdzie indziej, a tamten lekarz natychmiast powiedział, że tutaj jest rozszczep kręgosłupa i to bardzo wysoki, w dodatku wodogłowie.
Wtedy zamarliśmy, byliśmy w totalnym szoku ( ... ).

Przepraszam, zapomniałam jeszcze dodać, że córka jest sparaliżowana od pasa w dół, w sumie jak okazało się po paru latach nie powinna ruszać nawet rączkami.

Czy była nawet najmniejsza szansa aby temu zapobiec?

Mogła być. Gdybyśmy, dowiedzieli się o tym naprawdę dużo szybciej. Wtedy jest możliwość operacji w łonie matki i może nie naprawili by kręgosłupa w 100% ale istniałaby szansa na to aby chodziła. Pewnie nie doszłoby do paraliżu podczas porodu, a wtedy to właśnie następuje. Zuzia w brzuchu naprawdę mocno kopała. Nieźle dawała po żebrach ( śmiech … ).
Powiem Ci tylko tyle, że naprawdę dziękuję temu na górze, że trafiliśmy na wspaniałą panią ordynator, która uparła się, że to ona będzie po urodzeniu operowała Zuzkę. Dzięki niej, Zuzia nie jest ”roślinką”.

przemiana 2

Metamorfoza 2

Rozumiem, że to wszystko ”mogłoby” odnosi się do polskiej służby zdrowia?

Oczywiście!

Domyślam się, że taki zwyczajny dzień jest nadzwyczajny. Z czym musisz się mierzyć poza typowymi domowymi obowiązkami?

Wiesz co, nie myślę w ten sposób. Dla nas to każdy dzień jest zwyczajny jak u każdego człowieka. Faktem jest to, iż kiedy Zuzia była malutka nasze dni kręciły się tylko pod tematem rehabilitacja w domu i u rehabilitanta w gabinecie. Z czasem stworzyła się już tylko codzienność.

Rehabilitacja odbywa się na miejscu, czy musicie podróżować?

Aktualnie, od czasu pandemii tylko w domu i szkole. Wcześniej lataliśmy na turnusy rehabilitacyjne do Polski.

Gdy spogląda się na rodziców doświadczonych takimi sytuacjami, często słyszymy, a co będzie z naszym dzieckiem jak nas zabraknie? Też miewasz takie myśli?

Wiesz co, nie! Wiem, że daliśmy i dajemy z siebie naprawdę dużo, aby Zuzka w przyszłości była naprawdę samodzielna. A jeżeli będzie miała z czymś problem, to na pewno uzyska pomoc.

Na całe szczęście właśnie żyjemy w Anglii. Choć powiem Ci, że zamierzam długo żyć. Jeszcze laską będę machać do niej i mówić: "Wyprostuj się, bo ja Cię wyprostuję."

zaczynamy ćwiczenia

Zawsze kciuki w górze.

Brawo! Kipisz optymizmem. W Polsce ten temat jest mocno poruszany, chodzi oczywiście o pomoc ze strony Państwa, a właściwie jej należyty brak, jak twierdzą protestujący. W jaki sposób wspiera Was Anglia?

Boże kochany, Polska nie daje żadnej pomocy. Totalnie się zgadzam z protestującymi! Powiem Ci tak: mój Jarecki przyjechał tutaj na zarobek i miał wrócić do nas. Po trzech miesiącach powiedział, że on nigdzie nie wraca, że tutaj jest zupełnie inne życie, a w szczególności dla osób z niepełnosprawnościami.

Tutaj naprawdę państwo dużo pomaga. Chociażby, taki wózek dla Zuzki. Tutaj dostajesz go za free, bo dziecko potrzebuje. W Polsce o ile dobrze pamiętam i się nie mylę, wózek jest raz na trzy lata, a jeżeli szybciej wyrośnie to są problemy, bo nie jest tak łatwo wymienić na większy.

Poza tym państwo nie da Ci go za darmo, oczywiście jakieś tam refundację są ale spójrzmy prawdzie w oczy one są śmieszne. Wózek kosztuje nie małe pieniądze. Tutaj jeżeli dziecko potrzebuje specjalistyczne łóżko, łuski ortopedyczne, wózek, czy specjalny podnośnik to po prostu je dostaje, tylko musisz ”chwilę” poczekać.

Ludzie często zapominają, że owszem poza wsparciem materialnym, co jest bardzo ważne. Równie istotne jest wsparcie duchowe, emocjonalne i społeczne, jak to wygląda u Was?

Zgodzę się Tobą, choć pierwszą myślą były rzeczy materialne, bo to one są pierwszej potrzeby. Jeżeli chodzi o wsparcie, to można tutaj uzyskać pomoc psychologów dla dziecka jak i dla rodzica bez najmniejszego problemu. W szkole też są naprawdę bardzo pomocni supportując nas w każdy sposób w jaki tego potrzebujemy. A także pokazując, że może być jeszcze bardziej samodzielna niż jest. W szkole ma osobę, która jest przy niej lub w pobliżu, w razie gdyby Zuzia potrzebowała pomocy.

minionekUwolnijcie Minionka.


Przepraszam jeśli to będzie zbyt trudne pytanie ale, zaznajamiając się z tym tematem, czytałem, że początkowy etap po narodzinach jest najcięższy. Do tego stopnia, że rodzicom trudno jest zaakceptować taki stan rzeczy – potwierdzasz?

Tak, w szczególności, gdy przez większość ciąży myślałeś, że urodzisz zdrowe dziecko. To bardzo trudny etap w życiu. Osobiście nie mogłam pogodzić się z taką diagnozą. Bardzo dużo płakałam, pytałam: dlaczego to nas spotkało?

Ale jeżeli masz kochającą i wspierającą rodzinę, a w szczególności męża, jesteś w stanie powstać z popiołu! To właśnie mój mąż mną wstrząsnął w dosłownym tego słowa znaczeniu! Mówiąc, że właśnie u nas i w naszej rodzinie będzie jej najlepiej! My zrobimy wszystko, co tylko możliwe aby nasze dziecko miało jak najlepiej. Będzie rehabilitowane i zadbane, będziemy dawać wszystko czego będzie potrzebowała! U nas będzie jej najlepiej, los tak chciał, najwidoczniej, tak miało być, Ewka! Więc przestań płakać i rozmyślać, teraz trzeba nabrać siły aby później móc działać!

Jak widzisz otrząsnęłam się szybko, aczkolwiek późniejsze pobyty w szpitalu i badania non stop, dawały ostro po psychice. Gdy lekarka robiąc badanie USG, obwiniała ciebie za to, że dziecko urodzisz chore. Zero empatii, serio, więc nie dziwię się ,że czasami ktoś nie daje rady. Nie potrafi sobie poradzić z tą myślą. Ja mam to szczęście, że mam zajebistą rodzinę.

Widzisz zbiórki na leczenie dzieci w USA, łzy bezsilności w oczach tych rodziców, jakbyś ich wsparła z perspektywy rodzica, który to przeszedł i z tym żyje oraz mierzy się codziennie?

Na pewno dobrym słowem, przytulaniem, wysłuchaniem, jeżeli tylko bym mogła . Wiesz, my jednak jakby nie patrząc nie mamy tak źle. Czasami widzę tych rodziców walczących z nieuleczalną chorobą swojego dziecka, to jest najgorsze. Z całą pewnością, wsparłabym także nadzieją.


Zostawmy już ten temat. Widzę, że kosztuje Cię to bardzo wiele. Ok?

Jeżeli tak uważasz. O co chciałbyś jeszcze zapytać?

Chcę dopytać o tego postawnego pana zwanego mężem. Z fotek odbiera się Go jako idealnego męża i tatę.

Ha, ha ok. Wiesz dlaczego? Bo jest moim ideałem, a także najlepszym przyjacielem i najwspanialszym tatą. Za nas oddałby wszystko. Oczywiście jak każdy ma swoje wady i zalety ale wszystkie akceptuję.


Mam nadzieję, że jak Jarek, to przeczyta, nie będzie słał żadnych sprostowań, przybliżysz nam czym się tutaj zajmuje i jak poukładał sobie życie tu, bo to, że jest głową domu, to bardziej niż widać.


Tak, oczywiście role trochę nam się pozmieniały po wyjeździe z Polski i to on w szczególności jest głową rodziny, a ja szyją, która steruje. Wiesz, aktualnie krótko mówiąc jest taxi driverem. Wcześniej pracował w restauracji, później w między czasie zmniejszył ilość godzin i zaczął jeździć na skuterze na Deliveroo i Uber. W Polsce także są podobne firmy rozwożące jedzenie z restauracji, czy zakupy ze sklepów, nie pamiętam jak się nazywają. Zaczął to robić, bo chciał właśnie w ten sposób przygotować się do bycia kierowcą. Tak aby wiedzieć i znać dokładne lokalizacje ulic, College, puby itd. Przy okazji wciągnął mnie także w skuterową pracę.

rodzinnieChleba i soli nie było, były kwiaty.


Zostawmy już zatem w spokoju tego dżentelmena. Jak tak przeglądałem Twój profil, to jest w nim mnóstwo uśmiechów, żartów, wygłupów. Nie ma takiego typowego przygnębienia i oczekiwania na wyrok? Dobra mina do złej gry?


Właśnie nie ma przygnębienia, a w codziennym życiu wiadomo kiedy mamy jakąś gorszą informację lub coś tam pójdzie nie po naszej myśli, to nie będziemy się śmiać. Czasem się podłamiemy ale przegadamy sobie wspólnie i szukamy rozwiązania. Generalnie oczywiście właśnie jesteśmy tacy stuknięci wariaci ( śmiech… ).

Życie bierzemy pełnymi garściami, uwielbiamy sobie żartować i się wygłupiać. Nie ma dla nas rzeczy niemożliwych. Pewnie myślisz, a pieprzy farmazony na pewno tak nie jest ale wierz mi, że właśnie u nas nie ma nigdy dobrej miny do złej gry. Kiedy jesteśmy przygnębieni, to widać to po nas od razu ale myślę że jak u każdego człowieka czasem bywają takie dni.
Dla nas osobiście choroba Zuzki nie jest jakimś tam wyrokiem. Wiesz, jej nogami jest wózek i działa to u nas naprawdę normalnie. Nawet w szkole nauczyciele często mówią o dziewczynach, że one takie zawsze uśmiechnięte i to bardziej niż inne dzieci. Cieszymy się życiem oraz tym, że mamy siebie, a razem nam najlepiej.

Kolorowych kanapek na profilu też nie brakuje, aż zgłodniałem ( śmiech… ).

Oj tak, lubię czasem pokazać jak można coś fajnie i smacznie zjeść.

A jeśli o jedzeniu, to - gdybyś miała ocenić procentowo, to jakie proporcje decydujące o utracie wagi są w diecie i ćwiczeniach? 50 na 50?

Myślę że dużo zależy od naszej głowy, a także naszego organizmu, bo jeżeli wyniki krwi będą takie sobie, to nam się to po prostu nie uda. Później dopiero jest dieta i wprowadzenie ćwiczeń. Jedno z drugim jest połączone ale niekoniecznie przy odchudzaniu najważniejszą potrzebą jest ćwiczenie, to wszystko zależy od konkretnej osoby.

Widzimy mnóstwo ćwiczeń na Twoich fotach i filmach, czym to jest spowodowane?

Oj, było tego mnóstwo. Jednak od ponad dwóch lat jest ich dużo mniej. W sumie teraz to nawet prawie w ogóle, ale zamierzam wrócić do jednego i drugiego. Pewnie już bez takiego ”schizowania” jak kiedyś. Wiesz, zaczęłam ćwiczyć bo po prostu chciałam schudnąć, a z czasem to już była moja codzienność.

Kiedy się spociłam, czułam te wszystkie endorfiny w moim ciele, mnóstwo siły, uwielbiałam ten stan. Chciałam także motywować innych. Z czasem czułam się ciut gorzej. Ćwicząc przybrałam ponad dziesięć kilogramów i zrobiłam badania. Okazało się, że mam insulinooporność i nie powinnam mieć tak dużej aktywności. Lekarze mówili, że powinnam ćwiczyć tylko trzydzieści minut, bo później to idzie właśnie w odwrotnym kierunku. I zamiast chudnąć, tyjesz. Ja po pół godzinie się dopiero rozkręcałem, więc po prostu odpuściłam.

A już myślałem, że tylko po to aby cyknąć fotę z Qczajem ( śmiech… ).

Ha, ha dobry jesteś! Oj tak z Qczajem uwielbiałam ćwiczyć i nawet powiem Ci, że wygrałam metamorfozę i na platformie Qczaja mogę także sama ze sobą poćwiczyć.

z QczajemTrzecia droga – czyli Qczaj team.

Polska jest podzielona na treningi z Lewandowską i Chodakowską. Ty wybrałaś ”trzecią drogę”.

Trzecią i myślę że najlepszą ( śmiech… ).

Insta jest dla wielu osób takim pamiętnikiem, gdzie mogą uchwycić swoje ważne chwile z życia. Zgadzasz się z tym?

Zgadzam się. Uchwycić fajne i ważne chwile, a także się nimi podzielić z innymi ale wiesz, że dla mnie to też jest fajne miejsce, na poznanie naprawdę super ludzi.

Muszę o jeszcze coś dopytać. Charakterystyczny u Ciebie tatuaż na szyi, piramida z wtopioną różą, cóż to za symbol?

Wiesz, nie myślałam nad symboliką tego tatuażu, po prostu widziałam to w mojej wyobraźni i poszłam do mojego tatuatora. Naszkicował wzór, spodobało mi się i zrobiliśmy to. Aczkolwiek różę naprawdę lubię, mam je trzy na ciele. Symboliką róży jest miłość, piękno, nadzieja i odwaga. A ja, właśnie taka jestem ( uśmiech… ).

Mam tylko nadzieję, że nie było to w oryginale ”oko opatrzności”, ale nie wyszło i zostało zastąpione kwiatem ( śmiech… )?

Nie ( zawstydzona… ).


Zbliżamy się do końca, więc poproszę o to, abyś opowiedziała nam o zapachach na Twoim profilu. Czym/kim pachnie Ewa na Insta?

Radością, szczerością i miłością.

Odważnie o wszystkim opowiadasz, mam wrażenie, że bezkompromisowo. Pochwal się nam swoim aktualnym wzrostem, wagą oraz wymiarami. Jeżeli tylko chcesz, to z dumą, również efektami swoich ćwiczeń i starymi ”danymi”. Z ilu na ile? ( śmiech… ).

Ha, ha ( uwierzcie mi na słowo zwrotów ”ha” było znacznie więcej – red. ). Padłam. Rozbawiłeś mnie.

Wierzę, że powstaniesz.


słynna dziara

 Tak wygląda słynna dziara.

 

Stare dane, oj dawno ich już nie ma, po naszych remontach domowych, pewnie na jakimś śmietniku uległy degradacji. Aktualnych nie znam, serio.

Rozumiem, że nadal rośniesz i redukujesz wagę, a przy zakupach bielizny, stosujesz metodę "na oko".

Ha, ha, dokładnie tak, a tak szczerze, to ciuchy rozmiarowo kupuję angielskie czternastki.
( Kilka godzin później ). Specjalnie dla Ciebie wpadło szybkie mierzenie: 114/96/110, przy wadze: 96kg, a wzroście 168 cm. Choć w dowodzie jest zaokrąglone do 170 cm ( śmiech… ).

Twoja poprzedniczka, przesyła Ci następujące pytanie: Co robisz tylko i wyłącznie dla siebie, nie zważając na innych?

Odpoczywam! Mam takie dni, że tego potrzebuje i może się walić oraz palić, mnie nie ma. Także kiedy spędzamy wspólnie czas z dziewczynami, dzwoni telefon, a niech dzwoni - oddzwonię później. Teraz mam ważniejsze sprawy i tego samego uczę moje dziewczyny.

Aby tradycji stało się zadość poproszę jeszcze o słowo na niedzielę, do naszych czytelników.

Kochajcie się i nie bójcie się brać życia garściami. Żyjcie tak abyście na starość mogli powiedzieć zajebiste miałam to życie!

Dziękuję za rozmowę i cierpliwość oraz za dwudniową przeprawę z moimi pytaniami.

Cała przyjemność po mojej stronie, pisało się na serio fajnie. Mimo, że miałam obawy. Odpowiesz mi teraz, Ty na dwa pytania?

Z przyjemnością.

Co Cię w życiu uszczęśliwia?

Moje dzieci i rodzina.

A także jak wpadłeś na mój profil, jak go znalazłeś?

Robiłem research po słowach kluczowych, w dodatku mamy wspólnych folołersów.

Dziękuję za odpowiedzi. Pozdrowienia dla Ciebie i Twojej rodzinki, a także dla czytelników Twojego bloga. Pssss... nie bójcie się Go, On naprawdę nie gryzie.

wypoczynek

Relaks na trawce.

Do tej pory nie pojawił się jeszcze żaden komentarz. Ale Ty możesz to zmienić ;)

Zapodaj opinię